2.04.2020


Czy można być śmiertelnie znudzonym światową pandemią? Czy należy mieć z tego powodu wyrzuty sumienia?
Oczywiście choroba nie przydarza się innym, żeby dostarczać nam rozrywki. Niemniej jednak w wielu przypadkach do tego sprowadza się przekaz medialny, którego głównym celem w warunkach rynkowej konkurencji nie jest wcale dostarczanie rzeczowej informacji, lecz wywoływanie emocji u widza spektaklu. Tymczasem przekaz nie dość, że nudny, to dodatkowo obrzydliwy, wedle standardów, do których zdążyliśmy przyzwyczaić się w czasie spokoju. Tylko niektórzy czują niesmak słuchając reklam produktów i usług udających ostrzeżenia przed wirusem. Wszelkie rekordy bije tu znana wszystkim sieć sklepów Stonka, której obleśna, zboczona reklama dotarła mych uszu z położonego nieopodal telewizora. Mężczyzna erotycznym, niskim głosem rodem z pornola z lat 70. tłumaczy nam, jak bardzo dba o nas dyskont z logo w postaci owada w warunkach pandemii. Ciężko orzec, czy stara się nam powiedzieć, że pracownicy Stonki są w tym „trudnym dla nas wszystkich czasie” bardzo przez nią chronieni, czy też zachwala własnego kutasa, szepcząc nam sprośnie do ucha swoim stręczycielskim tembrem. Badania fokusowe wykazały wszak, że ten właśnie sposób mówienia na przydechu wywołuje jakieś pozytywne skojarzenia w grupie gospodyń domowych w przedziale wiekowym 35-65. Część z nich jest podprogowa i niewątpliwie erotyczna, co dość paskudnie kontrastuje z tym, że gdzieś umierają ludzie, a to jest istotą pandemii. W logice rynku wykorzystać można w reklamie absolutnie wszystko, należy to jednak oczywiście zrobić na tyle sprytnie, by nie wytknięto nam nadużycia. Większość na to nie zwraca uwagi, więc codziennie, na każdym kroku, powolutku i systematycznie jesteśmy korumpowani przez kapitalizm, który prostytuuje podstawowe wartości i uczucia. A najsmutniejsze jest to, że nie jest to wcale oburzające, lecz po prostu – nudne.
Tymczasem dni są słoneczne i coraz dłuższe. Światło jest niewyczerpanym źródłem radości i estetycznych przyjemności. Można gapić się w ścianę obserwując, jak zmienia się stopniowo jej faktura, gdy słońce obniża swój lot nad sąsiednim blokiem. Jest to doświadczenie metafizyczne, dostarczające w warunkach sensorycznej deprywacji ostatnich tygodni uniesień i duchowych przeżyć. To jest to, co mi się przypomina jako najlepsze, przynoszące najwięcej spokoju ducha i skupienia doświadczenie – śledzenie drogi tej gwiazdy, której oczywista obecność na nieboskłonie wyznacza rytm naszego życia. Jest tylko kilka, może kilkanaście podobnej miary zjawisk, które są w stanie wyzwolić magię w tym, kto jest do tego zdolny. Zaliczam do nich ruch fal, tych wywołujących migotanie na małych zbiornikach wodnych, ale i te systematyczne głośne pionowe i poziome przesunięcia mórz. Nurt rzeki, jej wiry, szum strumienia, huk wodospadu. Wiatr poruszający koronami drzew. Pohukiwania gołębi siniaków niosące się od lasu. Gdy nie ma wyboru i dostępu do żadnej z tych sił, pozostaje położyć się w bezruchu wygodnie na łóżku i bezgłośnie oddychając wyłapywać wszystkie najdrobniejsze dźwięki miasta, od poszczekiwania psa, przez przejeżdżający pod blokiem samochód, po postukiwania w mieszkaniu dwa piętra nad naszym. I to jest harmonia, i koncert, przeżycie dostępne na zawołanie, w każdym niemal momencie, które może przerwać ruch nerwów, do którego tak się przyzwyczailiśmy, że już nie dostrzegamy jak nam z nim ciężko, jak bardzo oddaliliśmy się od tego, co ma jakiekolwiek znaczenie. Gdy świat postanowił przygnieść cię swoimi wymaganiami, jedyne, co może cię uratować, to odciąć się od niego radykalnie, nie pokazywać mu faka, lecz po prostu zapomnieć. To jest ćwiczenie i to nie przychodzi łatwo, wymaga wprawy i ćwiczeń, szczególnie gdy już zapomnieliśmy, jak to jest. A teraz trafił się najlepszy czas na to. Po to jest ten czas.

2 komentarze:

  1. Ciekawe, czy ludzie nadal zazdroszczą zamkniętym w więzieniu, że żreć dostają i tylko siedzą przed telewizorami, zamiast kamienie tłuc, czy zajmować się jakąś inną, równie ciężką robotą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba by tych ludzi zapytać, ja nigdy tego nie zazdrościłem.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.